To co zobaczyłam w moim pokoju przeraziło mnie. W pomieszczeniu stało dwuch gości, mniej więcej w moim wieku. Gdy mnie zobaczyli zaczęli się kierować w moją strone z łobuzerskimi uśmieszkami.
-no, no, no. Dziwka Bieber'a się znalazła - zaszydził jeden z nich.
-nie jestem jego dziwką! - krzyknęłam.
-no już się tak nie denerwuj, skarbie. - powiedział drugi i zaczeli mnie przytrzymywać wyprowadzając z domu.
-puszczajcie mnie! - krzyczałam i szarpałam się, żeby tylko mnie puścili.
-zamknij się! - powiedział wyższy koleś i walnął mnie w głowę. Po woli traciłam przytomność i widziałam jak przez mgłe, po chwili odleciałam.
*Justin*
Gdy siedziałem w domu i piłem piwo, usłyszałem dzwięk mojego telefonu informujący o nowym połączeniu. Szybko wstałem i zaczęłem szukać telefon. Po paru sekundach znalazłem go i nawet nie sprawdzając kto dzwoni odebrałem.
-wiataj, Justin. - powiedział dobrze mi znany głos.
-Jason. - powiedziałem to imię z jadem w głosie.
-skąd wiedziałeś? haha. Dobra do rzeczy. Znalazłem twoją zgubę w domu, ciekawe czy też jest taka ostra w łóżku jak wtedy kiedy moi ludzie ją zabrali. Sprawdze to jak się obudzi - zaśmiał się Jason.
-o co ci do cholery chodzi?!
-Amy. - powiedział krótko a moje serce momentalnie zabiło.
-co jej zrobiłeś śmieciu?! - wykrzyczałem. Czułem jak złość ogarnia cały mój organizm.
-jeszcze nic. Jeszcze - zaśmiał się i rozłączył.
Ze złości scisnęłem puszke tak mocno, aż pękła i rozlała całą zawartość na podłogę. Później to posprzątam. Zbiegłem na dół do piwnicy z prędkością światła aby znaleść odpowiednią broń. Znalawszy ją ruszyłem w strone auta i wyjechałem z podjazdu z piskiem opon.
Nikt, powiadam nikt nie będzie dotykał Amy. Jedyne co mnie dziwi to to, czemu wogóle się interesuję tą suką? Powiniwnem ją olać jak wszystkie inne laski, ale coś mi nie pozwala. Po 25 minutach byłem pod magazynem. Wyjąłem swoją broń ze schowka, ostatni raz sprawdziłem czy jest załadowana i schowałem ją w tylnej kieszeni moich jeansów zasłaniając ją moją koszulką. Otworzyłam drzwi i ruszyłem w strone dobrze znanego mi budynku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz