Biegłam przez ciemny las, gałęzie obdzierały mi ubrania i skóre ale nadal biegłam. Czułam, że ktoś mnie goni ale nie widziałam twarzy. Po chwili poczułam ból i coś lepkiego na moich plecach. To była krew. Powoli zatrzymywałam się bo nie mogłam złapać tchu. Połorzyłam się pod drzewem i zauważyłam przed oczami czarne plamki a po chwili ciemność. Następnie byłam ubrana w jakieś białe ciuchy, co mnie zdziwiło. Szłam przez korytarz, na końcu zobaczyłam.. mame?
- hej kochanie. - powiedziała mama.
- mama ? o co chodzi?
- o nic skarbie. Lepiej uważaj.
- mamo ale o co chodzi?
Moja mama już się nie odzywała i powoli oddalała się.
- Mamo! powiedz o co chodzi! - krzyczałam ale ona nie odpowiadała, była coraz dalej.
-Mamo!
Podniosłam się z łóżka, byłam cała zapłakana i ciężko było mi oddychać. Coraz częściej mam sny tej samej treści. Nie rozumiem o co w nim chodzi, cały czas mam w głowie słowa mojej mamy lepiej uważaj.
Spojrzałam na zegarek na szafce nocnej, była 5:46. Postanowiłam już wstać, podeszłam do mojej garderoby i wyciągnęłam z niej ubrania i czystą koronkową bieliznę na dzisiaj. Podreptałam do łazienki, aby wykonać poranne czynności i się ubrać. po 30-stu minutach byłam gotowa, zeszłam na dół do kuchni przyszykować sobie śniadanie. Zrobiłam dwie kanapki z szynką pomidorem i zjadłam, spojrzałam na zagarek, który wskazywał już 7:34, za sześć minut przyjedzie po mnie moja przyjaciółka - Emily.
Pobiegłam na górę po swoją torbe, jeszcze raz sprawdziłam czy niczego mi nie brakuje i chwyciłam swój telefon, po czym zbiegłam na dól. Jak na zawołanie usłyszałam dzwięk klaksonu, chwyciłam klucze od domu i szybkim krokiem udałam się do czerwonego Porshe Emily.
-hej laska! - powiedziała dziewczyna
-hej - odpowiedziałam. - co ty taka wesoła dzisiaj?
-dzisiaj do naszej klasy przychodzi nowy! Wszystko było by w porządku, gdyby nie to, że nowy to Justin Bieber.
-ten gangsterek? - zaśmiałam się ironicznie.
-tak ten, lepiej do niego nie podchodź i trzymaj się z daleka. Słyszałaś wczorajsze wiadomości?
-te o tym pozaże?
-yhmm.. Podobno to on wywołał ten pożar z jego gangiem bo tamci ludzie nie chcieli mu zapłacić.
-skąd to wiesz? - podniosłam jedną brew do góry i spojrzałam w kierunku Emily.
-mam swoje źródła - blondynka zaśmiała się lekko i powróciła do kierowania.
Po niecałych 10-ciu minutach byliśmy pod szkołą, nie chętnie z niego wyszłyśmy i skierowaliśmy się w strone naszych szafek. Pierwsze co mieliśmy to angielski z panią Haris. Czy może być jeszcze gorzej? Mieliśmy jeszcze pięć minut więc pokierowaliśmy się w kierunku łazienek, po chwili zderzyłam się z czymś twardym i upadłam.
-Auć - syknełam i popatrzyłam się na winowajce. Moje oczy rozszerzyły się do granic możlwości to był on.. Justin Bieber.. kurwa.
-sory- powiedział i odszedł.
-co za typek - powiedziałam cicho że tylko Emily mogła mnie usłyszeć. Wystawiłam ręke w strone blondynki żeby ta pomogła mi wstać. Dziewczyna chwyciła moją ręke i pociagnęła ją do góry przez co mogłam wstać, otrzepałam tyłek z kurzu i ruszyłam do łazienki a za mną podąrzyła blondynka.
-ale ty miałaś mine kiedy go zobaczyłaś - powiedziała Emily i zaśmiała się na całą łazienkie.
-to nie było śmie.. - przerwał mi dzwonek na lekcje, westchnęłam - chodźmy już, nie chce zostać w kozie. - powiedziałam i pociągnęłam dziewczyne za sobą i razem ruszyliśmy w strone klasy od angielskiego mijając po drodze innych uczniów spieszących się do swoich klas. Po wejściu do klasy ruszyliśmy do naszych ławek. Emily siedziała za mną z Jason'em - jej chłopakiem.
Pani Haris zaczeła coś pisać na tablicy aż dźwi od klasy otworzyły się z hukiem. Zza progu wyszedł Bieber.
-spóźnienie panie Bieber, zostanie pan w kozie po lekcjach, proszę zając wolne miejsce obok panny Willson. Amy, pokaż się.
Że co kurwa?! to są chyba jakieś jaja. Powoli podniosłam ręke. Pamiętacie jak mówiłam przy szafce "czy może być jeszcze gorzej?" owszem.. może.. Bieber spojrzał na mnie z cwaniackim uśmieszkiem i skierował się w moją strone. Usiadłam na swoim miejscu i udawałam że przepisuje z tablicy. Usłyszałam za sobą śmiech Emily, odwróciłam się w jej strone i zmroziłam ją wzrokiem. Odwróciłam się ponownie w strone tablicy i "przepisywałam" notatki z tablicy.
-ej masz pożyczyć długopis? - Justin spytał się cicho swoim zachrypniętym głosem.
Fajnie, nie dość że siedzi ze mną to jeszcze długopis mam mu porzyczać.
-umm - zająkałam się. - tak jasne, mam. - uśmiechnęłam się lekko i podałam mu jeden z moich nie potrzebnych długopisów.
-dzięki. - powiedział i zaczął pisać.
-dzieci, dobrze wiecie że za pare dni kończymy lekture Romeo&Julia. W związku z tym chcę abyście napisali referat na temat zakazanej miłości na podstawie opowiadania. Żeby było wam łatwiej napiszecie go z partnerem z ławki na za tydzień i odegracie scene przed całą klasą. - oznajmiła pani Haris.
A może frytki do tego kurwa?!
Zabrzmiał dzwonek na przerwe, w końcu koniec tortur. Następne lekcje mineły szybko, nigdzie nie mogłam znaleść Em, więc postanowiłam się przejść. Poczułam na swoim ciele kropelki, co może oznaczać tylko jedno. Deszcz.
Ughh akurat teraz.
Przyspieszyłam kroku, na szczęście a może i nie mam tylko 10 min. drogi, nagle usłyszałam warkot silnika. Odwróciłam głowe i ujrzałam piękną Fisher Karme, a za nią... Bieber'a.
-wsiadaj- powiedział.
-nie dzięki, przejde się - uśmiechnęłam się ironicznie i przyspieszyłam kroku.
-kurwa wchodź, przecierz nic ci nie zrobie.
-wole się przejść.
-kurwa wchodź albo cie zabije. - syknął.
O.. oł... Amy ma kłopotyyy...
Zaśpiewał mój głos w głowie.
Po chwili wsiadłam do jego auta a on odjechał z cwaniackim uśmieszkiem.
-too gdzie mieszkasz? - spytał mrugając do mnie.
-Wailon street. - odpowiedziałam od niechęci.
-mhmm. - mruknął i już jechaliśmy w ciszy.
Po 10-ciu minutach byliśmy pod moim domem.
-dzięki. - rzuciłam i wyszłam z auta trzaskając drzwiami.
Gdy byłam pod drzwiami odwróciłam się w kierunku ulicy i zobaczyłam tam nadal stojące auto a w środku Bieber'a, który patrzył się na mnie. Ścisnęłam brwi i poszukałam kluczy od domu po czym otworzyłam drzwi i weszłam do budynku. Na podłodze były porozrzucane butelki od piwa, co znaczy że ojciec jest już w domu. Od śmierci mamy on cały czas pije, a czasami mnie bije, stąd mam te siniaki na ciele. Szłam po cichu na góre, byłam już na schodach i pech chciał że schodek zaskrzypiał.
-Amy! - krzyknął mój ojciec.
-tak tatusiu?
-Podejdź!
Podeszłam po mału do salonu, w którym siedział już pijany ojciec.
-tak?
-gdzie byłaś ?
-w szkole.
-a czemu nie posprzątałaś?
-bo nie miałam czasu, zaspałam. - skłamałam.
-zaspałaś bo znowu byłaś w klubie? Jesteś nic nie wartą dziwką! - krzyknął ojciec i wstał. Podszedł bliżej mnie i chwycił mnie za ramie i scisnął.
-nie byłam w żadnym klubie! - szlochałam.
-słuchaj szmato! matke mogłaś okłamywać ale nie mnie! - krzyknął, poczułam jak coś szczupie mnie w policzek. Znowu mnie uderzył. Po chwili dostałam jeszcze pare razy w brzuch.
-nie waż mi się dzisiaj na oczy pokazywać!
Pokiwałam tylko głową i odeszłam ciężko oddychając. Z ledwością weszłam po schodach i udałam się do mojego pokoju. Rzuciłam torbe gdzieś w kąt i weszłam do łazienki. Stałam przez chwile przed lustrem i zastanawiałam się czy podciągnąć bluzke czy nie. Po chwili zastanowienia podciągnęłam bluzke. Zapłakałam jeszcze głośniej gdy zobaczyłam ogromnego siniaka na brzuchu. Nie mogąc już na to patrzeć, więc obciągnęłam bluzke, wyszłam z łazienki i podeszłam do garderoby wyjąć swoją piżame. Wróciłam do łazienki i tylko się przebrałam po czym wyszłam i położyłam się do łóżka i od razu zasnęłam.
***
______________________________________________________
Hej! :3
I mamy w końcu pierwszy rozdział :D Mam nadzieje że wam się spodoba. Następny rozdział pojawi się jutro albo za dwa dni.
Zapraszam do komentowania ! :***
fgodgfoujdn ide czytać nastepne!!
OdpowiedzUsuń